Łódź Kaliska
Alementarz
|
|
Piątek 14 III
Muzeum Narodowe, Muzeum Sztuki Współczesnej, Staromłyńska 1 wernisaż godzina 19:30
|
Magdalena Wicherkiewicz - Z uśmiechniętą twarzą…
Dramat zniewolenia jednostki przez społeczeństwo zaczyna się od początku, a ma sympatyczną twarz (uśmiechniętą) i dobra twarz, Marek Janiak o projekcie Alementarza
A …im sympatyczniej – tym groźniej, niebezpieczniej, bo łatwiej i bez znieczulenia. Bo trudno rozeznać granicę, gdzie kończy się nauczanie, przekazywanie wiadomości, a zaczyna ustawianie w szeregu i prostowanie myśli. Delikatna tresura i masaż. Alementarz Łodzi Kaliskiej pokazuje, jak przebiegają te procesy, jak stopniowo adaptujemy się do życia w systemie społecznym, akceptując jego ograniczenia kosztem własnej wolności. A wszystko zaczyna się w szkole… A jej symbolem – elementarz, tu: Alementarz, bo wszystko zaczyna się (i w tym wypadku również kończy) na literę A. Dlaczego Alementarz? Bo „formuła elementarza doskonale nadaje się do zadawania banalnych pytań” – stwierdza Marek Janiak. Banalnych pytań, które paradoksalnie odkrywają przed nami dramatyczne odpowiedzi. Oglądając poszczególne plansze - karty Alementarza, poznajemy sytuacje z życia Ali i Ala, analogicznie do bohaterów najbardziej znanego polskiego elementarza Marian Falskiego: uczymy się z nimi, dowiadujemy, jak pracują, o czym marzą, poznajemy ich wrażliwość i wyobraźnię, będącą wypadkową przekazów reklamowych, potocznych wyobrażeń na temat polityki, życia społecznego, czasem sztuki, przyglądamy się ich osobistej relacji. Dowiadujemy się, czego powinniśmy pragnąć i jakie są granice naszej wiedzy. Pozornie jest to bardzo „poukładany” świat…
Elementarz – to na mim opiera się proces edukacji. A istotą edukacji jest poznanie języka. Języka, będącego medium, przez które ujmujemy świat, za pomocą którego uczymy się wyrażać myśli, emocje, który jest także formą opresji. The medium is the me(a)ssage. W świecie, który staje się coraz bardziej globalny, podstawowym językiem komunikacji jest angielski, dlatego Alementarz wprowadza w świat tego właśnie języka. To angielski konstytuuje świat Alego i Ali. A is for Abed, A is for Able, A is for Achtung, A is for Amore, A is for Average….W Alementarzu „każda ze stron składa się z ilustracji i jej słownego opisu, czyli użycia pojęcia w kontekście”, na zasadzie podawania twierdzeń lub prostych pytań i potwierdzania nich. Pozornie jednoznacznych: Ala i Ali są rodzeństwem i dzięki temu są podobni do siebie. Zadanie znajdź kogoś podobnego do siebie. Lub: W domu robimy to co chcemy w przyjemnym pełnym miłości otoczeniu. Zadanie: zrób przyjemną atmosferę. Potwierdzić to, co oczywiste. Bez poddawania w wątpliwość. Bo w spójnym, jednolitym systemie nie ma miejsca na szukanie własnych odpowiedzi. I stawianie innych pytań, pytań bez „podpowiedzi”. System ma budować bezpieczeństwo, być atrakcyjnym i łatwo przyswajalnym. Byś łatwo przyjął go jako swój. I nie miał wątpliwości. Stylem nauczania jest dryl, mechaniczne następstwo pytań i odpowiedzi. Powtarzanie tych samych kwestii, by „nauczyć się na pamięć”. I jeszcze dodać stereotyp. Nie ma miejsca na pomyłki (a przecież Bóg nam ich zazdrości..)….opóźnienie, różnicę. Tak najczęściej wygląda nauka. Tradycyjny system szkolny jest przygotowaniem do dalszego życia w społeczeństwie. Od samego początku starają Ci się wmówić, że jesteś tylko another brick in the wall lub we are all the same. I może powoli zaczniesz w to wierzyć…
A może wszystko zaczyna się o wiele wcześniej – kiedy bierzesz do ręki pierwsze zabawki. Potem lalki Barbie, żołnierzyki: „Zabawki w ogóle maja przeznaczenie edukacyjne(..) za pomocą zabawki można kształtować dziecko. Przez pryzmat zabawek można obserwować mechanizmy naszych własnych wyobrażeń o świecie (…)” 1 – by przywołać Zbigniewa Liberę. Z kim przestajesz takim się stajesz głosi hasło na jednej z kartek Alementarza z Alą wśród lalek Barbie. Gdzie indziej – Ali mający przyjemne sny o lalkach Barbie.
Potem – mówią ci w co masz wierzyć i jak. Jak być patriotą (Ali jest Polakiem i lubi latać. Marzy o tym, by latać jak orzeł. Czy mu się to uda?), dobrym, kreatywnym pracownikiem (Po lekcjach Ala odgrzewa sobie obiad, a potem zajmuje się problemami motywacji. Oryginalne spojrzenie pozwala jej dostrzec wiele alternatywnych rozwiązań), jak kochać (To jest słynne zdjęcie wielkiego fotografa Pana Mapplethorpe’a. Ono ukazuje miłość, która jest problematyczna)… Choose life. Choose a job. Choose a career. Choose your future…
Przy pierwszym kontakcie z Alementarzem jest nam nawet wesoło, ale, im bardziej się w nim zagłębiamy, tym nasze poczucie komfortu psychicznego gwałtownie maleje… Przecież Łódź Kaliska nie byłaby sobą, gdyby zrealizowała prosty moralitet. Musi być zawsze a rebours. Pierwsze zawahanie pojawi się, gdy zadajemy sobie sprawę, że Alementarz to zdecydowanie nie jest podręcznik dla dzieci, odwołanie do formy dziecięcej książki do nauki czytania i pisania jest czysto iluzoryczne. To podręcznik, który ma „ukazać skomplikowane zjawiska społeczne i mentalne świata dorosłych”. Prostota i elementarność Alementarza, operowanie łatwo czytelnymi kodami są jedynie pozorne i zaczepne, bowiem gdy „wczytamy się” w niego „(…) zaczyna być coraz bardziej drastyczny, mówi o rzeczywistości w sposób drastyczny i wieloznaczny”. Ujawnia dwuznaczność między słowem a obrazem, przemyca „niepopularne” myśli o prawie do bycia odmiennym (przecież Ala to Chinka, a Ali – Arab i okazuje się, że…oboje są Żydami i w dodatku są rodzeństwem ), o dążeniu do wolności w wymiarze osobistym, artystycznym. Pełnej wolności, bez konsekwencji…
Czy tak naprawdę jest to totalna destrukcja elementarza? Czy raczej refleksja nad faktem, że nasza wiedza, relacje międzyludzkie, nie dają się już ująć w alfabetyczne, porządkujące ramy? Że nie da się już po prostu napisać elementarza? Że możemy jedynie podejmować częściowe próby wyjaśniania świata poprzez swoje własne, elementarne pytania i twierdzenia? I paradoksalnie, ta cząstkowość prowadzi jednak do zbudowania pewnej chwiejnej całości, lecz autentycznej, bo bez pretensji do rozstrzygania czegokolwiek w sposób jednoznaczny i pewny. Możemy jedynie układać własne elementarze: alementarze, belementrze….Bez dążeń, by osiągnąć zet. Raczej ujawnić miejsca niepewne, wątpliwe, otwierające się na różnicę i dialog. Niekoniecznie z uśmiechniętą twarzą…
Czy nie czujesz się w tej rzeczywistości trochę ciasno i niewygodnie?...Take it easy, baby, keep smiling…
Magdalena Wicherkiewicz
tekst ukazał się w 72 numerze kwartalnika „Exit”
1 ) Rozmowa ze Zbigniewem Liberą, Mg Sztuki nr 6/7 (2-3/95) s. 40-41